Pierwsze problemy i rozterki każdej narzeczonej

Dlaczego nie warto zbyt szybko ogłaszać zaręczyn?

#Planowanie wesela

Yes, yes, yes! Po niezliczonych “delikatnych” sugestiach, On wreszcie poszedł nie tylko po rozum do głowy, ale i od razu do jubilera. Dowodem - piękny pierścionek zaręczynowy, od którego wciąż jeszcze nie możesz oderwać wzroku, przepiękne selfie serdecznego palca oraz zmiana statusu na facebooku.

Gdybyś jednak wiedziała, co za chwilę nastąpi, nie śpieszyłabyś się tak bardzo z ogłoszeniem całemu światu swojego szczęścia.

Zaręczona, zakręcona

Zaczyna się szaleństwo. Każdy chce wiedzieć wszystko. Kiedy ślub?. A gdzie wesele? I na dodatek - kiedy dziecko? Obłęd. Zwariować można. Mama i Twoja przyszła teściowa umówiły się chyba, żeby maksymalnie zniechęcić Cię do planowania wesela wyrzucając z siebie w niewiarygodnie szybkim tempie masę dobrych rad, od których naprawdę odechciewa się wszystkiego.

Od romantycznych oświadczyn przeskakujesz do prozaicznej bieganiny i szamotaniny. Zamiast w spokoju rozkoszować się tym, co Cię spotkało i z nadzieją przygotowywać się do tego najważniejszego w życiu dnia, pozwalasz wciągnąć się w organizacyjny szał. Zaczyna się walka z rodzicami i teściami o listę gości oraz dyskusje o tym, kto będzie z kim siedział, a kto koło kogo nie i dlaczego.

I gdzie się podział ten nastrój, który się pojawił, gdy On zadał to najważniejsze w życiu pytanie? Gdzie motyle, skowronki, gdzie radość?

Nie daj się zwariować

Stop! Nie pozwól nikomu zepsuć tak pięknego momentu w Twoim życiu.

Odetchnij chwilę i wspomnij mądre rady tych, którzy sami mają to już szczęśliwie za sobą. Przystopuj. Ochłoń. Odsapnij.

Jeśli czujesz się nieco przytłoczona i oszołomiona w pierwszych dniach swego narzeczeństwa, zwolnij trochę tempo. Nie pozwól znajomym czy rodzinie wpędzić Cię w w zupełnie niepotrzebny stres.

Gdy ludzie nalegają z pytaniami o datę ślubu, nie sięgaj od razu po kalendarz. Spokojnie wytłumacz pytającej osobie, że gdy tylko wszystko będzie już ustalone, jej pierwszej o tym powiesz. A na razie po prostu ciesz się swoim szczęściem. Cokolwiek zresztą zrobisz, nie przegap okazji, żeby choć trochę w spokoju nacieszyć się tym swoim narzeczeństwem, wolnym jeszcze od planowania i organizacji wesela.

Najbliżsi mogą Cię naciskać, że koniecznie trzeba już rezerwować salę weselną, teraz i zaraz, bo inaczej nic fajnego nie znajdziecie. Owszem, trzeba o tym wszystkim mysleć dużo przed terminem ślubu, ale daj sobie chociaż kilka, kilkanaście dni, żeby to wszystko sobie najpierw na spokojnie w głowie poukładać.

Zanim otworzsz puszkę Pandory (czyli zaczniesz słuchać rad najbliższych) usiądź najpierw ze swoim przyszłym mężem i tylko we dwoje spokojnie porozmawiajcie o Waszych planach i pomysłach związanych ze ślubem i weselem. A potem dopiero zaangażujcie w to wszystko rodziców.

Co powie mama?

Mama wraz z Twoją przyszłą teściową z pewnością będą przeszczęśliwe mogąc Ci pomóc zorganizować wesele, o jakim same zawsze marzyły. Ich rady mogą się okazać bezcenne, jednak ich zaangażowanie może Cię czasami odrobinę przytłaczać.

Niektóre mamy spokojnie i ze zrozumieniem poczekają, aż poprosisz je o pomoc czy radę. Inne z kolei będą gorsze od stada komarów - bedą wciąż dopytywać o rozmaite drobiazgi, forsować swoje pomysły, naciskać, jęczeć, płakać prawie. Wyraźnie musisz zakomunikować, czego Ty oczekujesz i kiedy. Większość zrozumie, a nawet jak nie, to i tak zastosuje się do Twoich próśb i powściągnie się przynajmniej na chwilę.

Ty tymczasem najpierw ochłoń i zdecydowanie daj sobie trochę czasu. Ile? Tyle, ile będziesz potrzebowała i ani minuty więcej. W końcu musisz jeszcze zaplanować i zorganizować najpiękniejsze i najwspanialsze wesele.

Gdy tylko poczujesz, ze nadszedł właściwy czas i zaczną Cię świerzbić ręce do działania - zacznij po prostu działać.

Narzeczony się ociąga?

Nie dziw się, że Twój przyszły mąż zachowuje się tak, jakby to w ogóle nie miało z nim żadnego związku. Zawsze ktoś musi zacząć pierwszy się przejmować planowaniem wesela i jakoś zazwyczaj tak się składa, że tym kimś z reguły jest przyszła Panna a nie Pan Młody. Może dlatego, że kobiety nie mają na głowie wciąż jakichś mistrzostw, albo eliminacji do tych mistrzostw, ewentualnie wyścigów, rajdów czy jeszcze innych, niezwykle ważnych rzeczy do przejmowania się. I nie martw się - na to też są sposoby.

Pierwsze problemy i rozterki każdej narzeczonej