Oświadczyny i zaręczyny od średniowiecza do dziś.

Skąd się wzięły zaręczyny, jak wyglądały i jak się zmieniały na przestrzeni wieków. Ile z dawnych zwyczajów i tradycji przetrwało do dziś. Kiedy nastąpiły największe zmiany?

#Oświadczyny i zaręczyny

W polskiej tradycji weselnej zaręczyny istnieją praktycznie od początku istnienia samej instytucji małżeństwa. Praktycznie w każdej kulturze, która wysoko sobie ceniła małżeństwo, pojawiał się jakiś odpowiednik zaręczyn i narzeczeństwa.

Zaręczyn nie znano właściwie tylko tam, gdzie w ogóle nie przykładano większej wagi do tworzenia tego rodzaju więzi społecznej, jakim dziś określamy małżeństwo. W prawie rzymskim zerwanie zaręczyn niosło za sobą poważne kary finansowe. Same zaręczyny były właściwie w pełni formalną i sankcjonowaną przez prawo umową. Z czasem prawo zastąpił obyczaj, jednak zerwanie zaręczyn wciąż było sprawą niezwykle problematyczną i rzadko spotykaną.

Zmówiny, czyli zaręczyny w średniowieczu.

W średniowieczu cały obrzęd weselny (swadźba) poprzedzały zmówiny, czyli swego rodzaju negocjacje prowadzone w imieniu rodzin nupturientów (czyli wg. prawa rzymskiego i kanonicznego przyszłych małżonków) przez ówczesnych odpowiedników swatów, tzw. dziewosłębów.

Same zmówiny zawsze rozpoczynali przedstawiciele mężczyzny, którzy w jego imieniu pytali rodziców panny o zgodę. Po otrzymaniu zgody dziewosłęb pytał o zgodę samych zainteresowanych, którzy na znak umowy podawali sobie ręce i wręczali sobie nawzajem wieńce. To właśnie wymiana wieńców stanowiła jednoznaczny symbol przyrzeczenia małżeństwa. Głównym celem jednak zmówin były tak naprawdę prowadzone przez dziewosłębów pertraktacje dotyczące wysokości posagu i wiana panny młodej.

Posag był to majątek wnoszony przez żonę do małżeństwa. Zabezpieczeniem żony z kolei było wiano lub przywianek które były swego rodzaju ubezpieczeniem na wypadek śmierci męża, co w dobie ciągłych wojen nie było przecież niczym szczególnym, lub porzucenia.

Ówczesne zaręczyny (zmówiny) często prowadziły do spisania intercyzy, która wpisywana była do ksiąg sądowych. Dokument taki jednoznacznie określał wielkość i rodzaj majątku wnoszonego przez nupturientów do małżeństwa. Opisywano dokładnie majątek męża, wyprawę i posag żony, wysokość wiana.

W średniowieczu wyprawa stanowiła osobisty majątek żony - były to ruchomości, które żona otrzymywała od swojej rodziny do swojego użytku. Z czasem wyprawa zaczęła wchodzić właściwie w skład posagu i w czasach nowożytnych od razu stanowiła majątek wspólny nowego małżeństwa.

Zdawiny, czyli ślub w średniowieczu

Po pomyślnie zakończonych zmówinach, gdy strony doszły do porozumienia następowały zdawiny czyli oddanie mężowi panny młodej przez jej opiekunów. Było to nic innego jak wykonanie umowy przedślubnej, a także wyraz akceptacji otoczenia. Z czasem, gdy upowszechniło się zawieranie małżeństw w Kościele zdawiny z ceremonii sankcjonującej prawnie małżeństwo przekształciły się bardziej w dzisiejszy odpowiednik wesela.

Towarzyszyły im liczne obrzędy i rytuały symbolizujące przejście panny młodej ze stanu wolnego do grona mężatek, między innymi pannie młodej dzień wcześniej ścinano włosy. Niektóre z tych zwyczajów kultywowane są do dziś w mniej lub bardziej ułagodzonej formie. Zdawinom towarzyszyła huczna impreza, po której następowały pokładziny, czyli średniowieczny odpowiednik nocy poślubnej, odbywające się często przy świadkach.

Pokładziny w niektórych rejonach Polski (np. na Podlasiu) w mniej lub bardziej łagodnej formie przetrwały nawet do początków XX wieku. Naukowcy uważają, że był to w istocie rytuał mający dużo więcej wspólnego z krwawą ofiarą niż z dowodem na czystość przedślubną małżonki

Między zaręczynami a ślubem, czyli czasy nowożytne.

W czasach nowożytnych mamy już wyraźny rozdział między zaręczynami (zrękowinami) a ślubem. Pod wpływem Kościoła ślub stawał się najważniejszym punktem uroczystości. Zaręczyny powoli z umowy ślubnej przeistoczyły się w kontrakt przedślubny. Wzrosła jednocześnie rola swatów, którzy stali się tak naprawdę profesjonalnymi negocjatorami umów przedślubnych. Obok wysokości posagu, spraw majątkowych itp. ustalano także termin ślubu, czasem spisywano szczegółowe intercyzy. Panna młoda nie miała praktycznie nic do powiedzenia w sprawie wyboru swego przyszłego męża, decydowała zawsze wola rodziców.

Małżeństwa zawierano aby łączyć rodowe fortuny. Kawalerowie brali panny często wyłącznie dla posagu, dla zysku lub kariery. Wokół panien na wydaniu, szczególnie tych, które uchodziły za “dobrą partię”, zawsze kręciły się profesjonalne swatki, niektóre towarzyszyły swoim podopiecznym praktycznie od dziecka.

Dopiero od połowy XIX wieku rola swatów stopniowo się umniejsza. Coraz częściej kawalerowie oświadczają się we własnym imieniu. W Polsce po rozbiorach, jak i w okresie międzywojennym absztyfikant, po nawiązaniu tzw. stosunków z rodziną przyszłej narzeczonej prosi jej ojca o rękę. Oczywiście, jeśli jego starania nie są mile widziane rodzina panny daje to do zrozumienia w subtelny, aczkolwiek zupełnie jednoznaczny sposób odpowiednio wcześniej. Krótko mówiąc - jeśli wielbiciel córki rodzicom nie odpowiada, to nie bywa zapraszany, lub panna i jej rodzina nigdy nie ma dla niego czasu. Dany konkurent po prostu w domu panny nie bywa, więc i oświadczyć się nie ma komu, kiedy i po co.

Gdy kawaler rodzinie przypasuje jak najszybciej organizuje się zaręczyny. W trakcie zaręczyn młodzi wymieniają się pierścionkami, zaręczyny są przypieczętowaniem decyzji o małżeństwie. Rozpoczyna się okres narzeczeństwa, który stopniowo się wydłuża, trwając czasem nawet ponad rok. W tym czasie szykowana jest wyprawa dla panny młodej, szycie bielizny, obrusów itp.

Zaręczyny w PRLu

W prawie rodzinnym PRL wprowadziła zmiany jednym zdecydowanym cięciem. Dekret o prawie małżeńskim z 25.09.1945 roku uznawał wyłącznie świecką formę zawarcia małżeństwa. Co ciekawe, dekret ten regulował także sprawy związane z zaręczynami. Jasno wyczytać w nim możemy między innymi:

...kto bez słusznych powodów odstępuje od zaręczyn albo daje drugiemu słuszny powód do odstąpienia, odpowiada wobec niego, jego rodziców lub osób działających zamiast rodziców za poniesione przez nich straty spowodowane uzasadnionymi przygotowaniami do zawarcia małżeństwa.

Regulowano nawet kwestie podarunków, jakie ofiarowali sobie narzeczeni. Po zerwaniu zaręczyn, jeśli nie podano słusznego powodu do tegoż zerwania, można się było od niedoszłego małżonka lub małżonki, a nawet jego/jej spadkobierców domagać zwrotu takich prezentów w ciągu roku od zerwania, bo taki był okres przedawnienia.

Zaręczyny we współczesnej Polsce.

Z badań prowadzonych w latach 90-tych wynikało, że jeszcze 20 lat temu, wciąż prawie 40% przyszłych małżonków preferowało tradycyjną formę zaręczyn, w obecności rodziców, z dużym wyprzedzeniem ustalając datę ślubu, wesela oraz listę gości weselnych. Wśród tej grupy osób czas między zaręczynami a ślubem średnio wynosił około pół roku. Same zaręczyny następowały zazwyczaj już po kilkuletnim okresie znajomości. Zaręczyny są jakby ukoronowaniem trwającego już dłuższy czas związku.

Ponad 22% procent badanych par z kolei decydowało się na ślub bardzo szybko po zaręczynach, czasem nawet już po miesiącu. Powodem pośpiechu bardzo często bywa nieplanowana ciąża, przy chęci zachowania konwenansów. Tu często najpierw ustala się datę ślubu, a zaręczyny planuje dla formalności, gdy już i tak wszystko jest jasne.

Zaręczyny tylko we dwoje, bez rodziców ani przyjaciół, preferowało nieco ponad 30% par, które po dłuższym okresie bycia ze sobą decydowały się zalegalizować swój związek. 5% związków z kolei w ogóle nie zaręczało się przed ślubem.

Oświadczyny i zaręczyny od średniowiecza do dziś.